Rzymskokatolicka Parafia Garnizonowa św. Jerzego, 81-704 Sopot, ul. Kościuszki 1
 


Serwis wykorzystuje do swojego działania mechanizm plików cookies. Ustawienia plików cookies można definiować w używanej przeglądarce.


Księga kondolencyjna - Śp. ks. Janusz Witkowski

Treść wpisu:



Podpis:



Kod weryfikacyjny

Proszę przepisać powyższy kod (bez spacji):



Ilość dokonanych wpisów: 124

Jutro mija już 11 lat od czasu Twojego odejścia do Ojca. Wdzięczność za Twoją obecność, Twoje kapłaństwo nadal trwa...
~Magdalena (10.07.2018, 8.53)

Dziękujemy za wszystko
~Tomasz Gadowski (24.01.2018, 10.28)

Jasiu, ciesze się .że spotkałam takiego człowieka. Karolina
~Karolina Żylewicz Krysiak (19.11.2017, 18.27)

Dzięki "Dziadku" :* I wiesz, czego jeszcze byśmy bardzo chcieli... a ja wiem, że nam pomożesz wymodlić ....
~dz (04.09.2014, 11.57)

Jasiu, dzięki! Ty wiesz za co :)
~Małgosia (01.03.2013, 9.25)

Nic już nie jest takie jak było ... Spoczywaj w pokoju wiecznym.
~Ewa Zydler (11.07.2012, 1.14)

Jutro mija 5 lat od Twoich narodzin dla nieba, a Ty jestes cały czas obecny w moim zyciu, moze nawet bardziej niz wtedy gdy byłes wikarym w naszej parafii. Wiem, ze umierajac ofiarowałes swoje zycie za nas-Koscioł Gdanski. Po Twoim odejsciu słyszałam wiele pieknych swiadectw o Tobie, ja i moja rodzina tez doswiadczylismy i nadal doswiadczamy Twojej pomocy. Cały czas pamietam jak 3 miesiace przed smiercia stałes bardzo cierpiacy przy ołtarzu i spiewałes piesn Zwyciezca smierci, piekła i szatana. Dla mnie było to swiadectwo Twojego Ducha.
~M. (10.07.2012, 8.26)

Kolego...żyj w pokoju, a aniołowie niech zabiorą Cię do raju...
~P. (24.02.2012, 14.29)

Pamiętam ...
~Ewa Zydler (11.07.2011, 18.15)

Pamiętam ...
~Ewa Zydler (11.07.2011, 18.14)

ksienrze januszu karzdy czlowiek na swiecie wie rze choroby bulu rzalu i cielpienia nikt znas sobie nie wybiera i zato nie morze znamy taka piosenke pogrzebowa pod tytulem nieznarz godziny ani dnia giedy przyjdzie pan wienc gotuo badz rzebys godnie przynim kiedys stanac mlugl .najpierw wszyscy smucilismy sie z powodu choroby bulu i cierpienia w 2004 ks.kanonika Pawla Matulewicza dlugoletniego proboszcza tej parafi rok puzniej choroby bulu cuerpienia agoni smierci jana pawla drugiiego a nastepnie twojej ksienrze januszu choroby i smierci tak naglej i niespodziewanej .potem nagla taka sama choroba jak twoja i smierc naszego koscielnego pana Janusza gureckiego.i nagla katastrowa lotnicza do smolenska i smierc k.,B.Tadeusza Ploskiego ktury z ginol w tej samorotowej katastrofie a teraz jurz 19.maja wybila godzina smierci ks,kanonika Edwarda przozowskiego czesc waszej pamienci amen.
~Mariusz Pietruszewski-Ministrant (27.05.2011, 0.29)

Dzisiaj mija 20 lat od dnia Twoich, Księże Januszu, święceń kapłańskich. Dziękuję Bogu za dar Twojego kapłańskiego życia i za to, że spotkałam Ciebie, dobrego, ofiarnego kapłana. Nadal pamiętam Twoje słowa i spojrzenie pełne dobroci i ciepła. Nie mam wątpliwości, że cały oddałeś się Bogu i Twoje kapłaństwo trwa nadal.
~M. (25.05.2011, 10.01)

Jasiu, wiem, że to Ty modlisz się za nas Tam w Niebie, proszę Cię w pewnej intencji. Wstaw się...
~Dorota A. (26.11.2010, 0.23)

Spoczywaj w Pokoju Wiecznym ...
~Ewa Zydler (12.07.2010, 1.06)

spoczywaj w pokoju wiecznym...
~Monika ze stalowej woli (14.04.2010, 17.51)

My będziemy się modlić w księdza intencji A ksiądz z nieba zaopiekuje się nami I niech pan prezydent z małżonką Będą nam pomocną dłonią Bo nie umarliście przecież Przecież żyjecie wiecznie
~Jola (11.04.2010, 20.49)

Wiesz...Będziemy zawsze pamiętać ...Dziękujemy
~Karolina i Dominik (03.04.2010, 18.28)

Dziękuję Bogu, że postawił Cię na mojej drodze....Spoczywaj w pokoju.
~Ewa (12.08.2009, 16.12)

I ja dziękuję...:-) Spoczywaj w pokoju wiecznym.
~Ewa Zydler (14.07.2009, 0.58)

Dziękuję za to , że byłeś.....
~Rafał (12.06.2009, 21.26)

Drogi księżę Januszu dla mnie byłeś jak przyjaciel.Umiałeś słuchać i doradzać w problemach,bardzo mnie księdza brakuje.Spoczywaj księże w pokoju.''Są łzy co jak ogień palą ,Są serca co się nikomu nie żalą''
~Paulina (07.02.2009, 1.00)

Bardzo mnie wzrusza, iż pomimo upływu czasu ( latem upłyną już dwa lata od śmierci ks. Janusza ) wciąż pojawiają się nowe wpisy w księdze... Piękne świadectwo mocy Jego kapłańskiego ducha. Bogu niech będą dzięki za kapłana, któremu wiele z nas tak wiele zawdzięcza.
~Ewa Zydler (12.01.2009, 17.43)

Poznałam księdza Janusza w czasie przygotowan mojej najmłodszej córki do komunii swiętej.Bylam ciekawa, kto zajmie się dziecmi. Nie robiłam sobie wielkich nadziei - moje dotychczasowe kontakty z księzmi rozczarowywały.A tu w dodatku trzeba bedzie opanowac gromadke rozbrykanych,czasem wręcz niegrzecznych i hałasliwych maluchów - trudne zadanie. Tymczasem naprzeciw nich stanął człowiek tchnący spokojem i przyjaźnią.uważny lecz niczego nie narzucający.Jego uśmiech nie był wymuszony - wypływał z głębi jego jestestwa.Polubiłam go i cieszyłam się myślą,że jest nieopodal. Po komunijnych uroczystościach wszyscy robili sobie zdjęcia z księdzem Januszem.Pobiegłysmy do domu po aparat,ale nie zdążyłyśmy - ksiądz zaczął już nastepną msze. A potem odszedł na zawsze z wielką stratą dla nas wszystkich.Trwa jednak w pamięci wielu ludzi i w ten sposób "nie wszystek umarł"
~Monika (10.01.2009, 20.23)

Dla mnie byłeś kapłanem z prawdziwego zdarzenia... Takim od którego czuło się to ciepło i dobroć,którą zarażałeś. Zawsze marzyłam o tym ,że to Ty udzielisz mi ślubu i ochrzchisz moje dzieci... Jednak marzenia nie zawsze się spełniają. Brakuje mi Twojego uśmiechu i dobrego słowa. Wierzę jednak,że jest Ci tam lepiej i,że czuwasz nade mną. Dziękuję Ci za wszystko czego się od Ciebie nauczyłam,a Bogu dziękuję za to,że miałam okazję spotkać Cię w swoim życiu.
~J.J. (01.12.2008, 11.46)

{*}___{*}___{*}___{*}___{*} {*}___{*}___{*}___{*}___{*} Płyną w rzekach wody Następują po sobie pory roku Obraca się Ziemia Święcą gwiazdy Wieją wiatry Kołyszą się drzewa Na pozór Nic się nie zmienia Wszystko trwa nadal Wciąż Od wieków Doskonale Tylko ludzie... Cierpią i odchodzą. Tylko Ciebie już nie ma... {*}___{*}___{*}___{*}___{*} {*}___{*}___{*}___{*}___{*} lipiecjanina.blog.onet.pl
~córka Janiny Lipiec - Iliczko (14.10.2008, 20.07)

CIEBIE SIE NIE DA ZAPOMNIEC:) NA ZAWSZE POZOSTANIESZ W NASZEJ PAMIECI JAKO SUPER KAPLAN ZNAJDUJACY DLA WSZYSTKICH CZAS, OTWARTY NA LUDZKIE PROBLEMY I TROSKI DNIA CODZIENNEGO... BYLES W MOICH OCZACH TAKIM KAPLANEM JAKIM POWINIEN BYC KAZDY POWOLANY PRZEZ BOGA. BOG CI ZAPLAC ZA TWOJE ZYCIE PRZEPELNIONE WIARA I ODDANIEM:)
~A (22.08.2008, 11.58)

Dzisiaj mija rok... Dziękuję za wszystko. Stokrotnie... :-) Zawsze będę pamiętać.
~Ewa Zydler (11.07.2008, 7.19)

Na zawsze posostanie Ksiadz w mojej pamieci, mimo iz tak krotko dane Nam bylo sie znac w czasie pelnienia sluzby duszpasterskiej w Parafii Matki Bozej Krolowej Meczennikow w Bydgoszczy. W minionym roku szkolnym zapytana przez uczniow na katechezie - jak ksieza spedzaja wolny czas - opowiadalam wlasnie o Ksiedzu, nie wiedzac o odejsciu Ksiedza do PANA. (Dowiedzialam sie wczoraj 1 VII 2008 r. od S. Darii Skowalczynskiej pracujacej tez kiedys w Bydgoszczy). Ciesze sie, ze moglam opowiedziec dobre i ciekawe rzeczy - modlitwa brewiarzowa i nie tylko w kaplicy parafialnej poznymi wieczorami, czytanie ciekawych, madrych ksiazek i robienie notatek, malowanie obrazow, tworcze i piekne spedzanie czasu z Bogiem. Ksieze Januszu prosze pamietac o mnie po tamtej stronie wiecznego trwania w jednosci z Bogiem. Ja rowniez obiecuje modlitwe i wdzieczna pamiec.
~Lidia Maria Przybysz SSpS (02.07.2008, 10.44)

Spoczywaj w spokoju księże!
~Michał (01.06.2008, 22.18)

Tam na pewno jest ci lepiej...
~Najmłodsza Bratanica (14.04.2008, 7.55)

Dla księdza katechety który mnie przygotowywał do pierwszej komunii świętej
~Jasiek Grabowski (08.04.2008, 19.29)

+fajne to
~kamila (08.04.2008, 14.19)

spokój jego duszy
~bezimienna (03.04.2008, 17.31)

Rest in Peace.
~Ulica Podjazd (04.03.2008, 3.01)

Ruhe im ewigen FRIEDEN AMEN.
~DAREK. Z MARBORKA. (08.02.2008, 19.56)

W powracający czas spotkania z Tobą wpisuję zapewnienie o swojej nieustannej obecności i modlitewnym oddaniu. Trudno wyobrazić sobie, by ktoś mógł Cię zastąpić... Niech Pan Bóg da Ci wszystko, czego tutaj brakowało. Dla siebie proszę, aby pozwolił pojąć i nauczył żyć z tym bólem... Najpiękniejszych, Niebiańskich Świąt Bożego Narodzenia!
~Ewa Zydler (20.12.2007, 13.07)

Dziękujemy Najwyższemu za to piękne i owocne, acz zdecydowanie za krótkie życie.Byłeś drogi księże Januszu niczym promyk światła w świecie pełnym nienawiści i pogardy dla drugiego człowieka. Żywym świadectwem miłości przedwiecznego Boga. Przeto prosimy Ciebie o modlitwę i wstawiennictwo do Pana Naszego Jezusa Chrystusa za nas wszystkich pielgrzymujących tu jeszcze na ziemi. Nigdy nie zapomnimy emanującego od Ciebie ciepła, pogody ducha i dobroci , a także intencji w której ofiarowałeś swoje cierpienie. Krzysztof Sinkiewicz wraz z mamą Hanną.
~Krzysztof Sinkiewicz wraz z mamą Hanną. (28.11.2007, 16.56)

Jak dobrze jest dzienkować ci panie za rzycie ks.janusza. i za wszystko co dlanas zrobił.
~ks.Andzrzej nowak (28.10.2007, 16.20)

NIEDUGO BEDZIEMY OBCHODZIĆ ŚWIĘTO WSZYSTKICH ŚWIETYCH I WSPOMNIENIE WSZYSTKICH WIERNYCH ZMARŁYCH PAMIĘTAJMY NIETYLKO WTE DNI O KSIEDZU JANUSZU NAZAWSZW. WIECZNY ODPOCZYNEK RAĆ MU DAĆ PANI AĆWIATŁOŚĆ WIEKUJISTA NIECHAJ MU ŚWIECI NIECH SPOCZYWA W POKOJU WIECZNYM AMEN.
~JACEK PIETRUSZEWSKI ZRODZINĄ (28.10.2007, 16.10)

księrze januszu pamiętam kiedy pszychodiłeś do mojej chorej babci z komunią swiętą dzienkuje wspoczywaj w pokoju Amen.
~ Adam Rychert (28.10.2007, 16.00)

kochany księrze januszku dziękuje ci za wszystko w spoczywaw pokoju wiecznym amen.
~Beata Pietruszewska (27.10.2007, 15.47)

Składam kondolencje rodzinie ks. Janusza.Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie a światłość wiekuista niech Mu świeci na wieki. Przez Miłosierdzie Boże odpoczywaj w pokoju wiecznym .Amen.Ks. Januszu wstawiaj się u Pana Boga za naszą młodzieżą a szczególnie z Gdyni Chyloni z której pochodzisz. Pamiętając w modlitwie za kapłanów żywych i zmarłych. Urszula G. Chylonia.
~Urszula G. (25.10.2007, 14.48)

dziękuję za przygotowanie mnie do Pierwszej Komunii
~Sebastian (28.09.2007, 17.21)

nie zapomnimy, pamiętamy, obyś tam na górze odnanazł się i patrzył na nas z taką samą mocą jak tu na Ziemi...
~bho (23.09.2007, 11.52)

Drogi Księże Januszu ! Kiedy byłem mały przygotowywałeś mnie do bycia ministrantem " do służenia ". Dziękuję Panu , że postawił mi Ciebie na mojej drodze. Teraz będziesz mógł spotkać się z Panem twarzą w twarz.
~Tomasz (08.09.2007, 15.34)

Niestety nie znałam Księdza osobiście,ale wiele słyszłam o jego oddaniu dla wiernych,intelekcie i charyzmie.Niech odpoczywa w pokoju wiecznym.
~laura (03.09.2007, 14.15)

Drogi Jasiu! Spotkałes mnie jako 14-latka w komezce... teraz mam lat tyle, co Ty wtedy... Minęło mi pół życia a Tobie ziemskie całe... jeżeli jest ktoś komu zawdzieczam więcej niż Tobie to są to tylko moi kochani Rodzice. Bóg ci zaplać! Pewnie uśmiechasz sie na myśl o salkach w Oliwie, o Grabowcu i Matku w długich wlosach, murach dookoła fary w Świeciu, o Rekowie, o modlitwie i mszach w pustej surowej jeszcze kaplicy w Grabowcu, Szkole w Orłowie zimą, o Modlitwie za miasto, o Stowarzyszeniu, koncercie w Operze Leśnej o corocznych rekolekcjach w Orlinkach... Tyle Bożych spraw sie wydażylo, tyle tysięcy ludzi w Trójmiescie złorzylo rece do modlitwy na ulicach i placach nawet nie wiedząc, że pierwsze kamyki lawiny zdarzeń to Bóg przez Ciebie popychał. A potem stałes zawsze w cieniu, by widzieć radość innych, że Boże dzieła są ich udzialem! Najbardziej raduje sie gdy widze dziesiątki tych młodych księży moich rówieśnikow ale i starszych, którzy radośnie i odważnie gloszą Jezusa, jak ty przed laty gdy zaczynałeś. I najczęściej głoszą Jezusa, o którym uslyszeli albo od Ciebie albo od kogoś, kto uslyszł o nim najpierw... od Ciebie. Ich posługiwanie swiadczy o Tobie przed Panem! Przyznaje przez miesiące, kiedy chorowaleś rzucalem kamieniami do nieba! Chardo modliłem sie - czy Boże mało Ci jeszcze cierpienia na ziemi, że potrzebujesz ofiary tych świetych, którzy tyle dobra czynią? Gdy odeszłes w moje urodziny, w modlitwie stanalem w pokorze. Wiem, że wraz z Twoim przejsciem do Ojca mam orędownika. Niech świadectwem bedzie to, że w tym dniu właśnie trudna sprawa mojej pracy, z którą mozoliłem sie przez rok i prosiłem Boga, odmienila się tak, że nie mógłbym sobie lepiej wymarzyć. Bóg zapłac za wszystko! Odpoczywaj w pokoju!
~Robert Koch (19.08.2007, 2.15)

kochany księrze JANUSZKU DZIĘKUJECI ZA WSZYSTKO IZATWÓJ UŚMIECH ZA TWOJE DOBRE SERCE I JEST MIBZRDZO PSZYKRO RZE KSIĄC KTUREMUSZURZYŁEM PSZYOŁTARZU TYLE MUSIAŁ WYĆIERPIEĆ WIEC KSIERZE JANUSZKU RZE CIE KOCHAM I DZIEŃKUJEBOGU ZA TWOJĄ KAPŁAŃSKĄ POSUGE WSPOCZYWAJ W POKOJU WIECZNYM AMEN.
~MARIUSZ (07.08.2007, 17.31)

Drogi Ks Januszu wiadomosc o Twojej smierci wywolala u nas prawdziwy smutek i zadu me. Dziekujemy Ci za wszystko. Pozostaniesz w naszej pamieci na zawsze.Prosimy Cie wstawiaj sie u Boga za nami. Spoczywaj w pokoju.
~Mariusz z Babcia i rodzina (07.08.2007, 12.23)

serdecznie wspuczuje rodzinie śp.ks.JANUSZA WITKOSKIEGO ORAZ KSIERZOM PSZYJACIOŁOM I ZNAJOMYM. MINISTRA
~MARIUSZ PIETRUSZEWSKI (05.08.2007, 15.44)

+ Księże Jasiu, poznałam Cię, gdy byłam na urlopie w Polsce i odiedziłam Twoją siostrę, Marię, która kiedyś była tez u mnie, w Indii. Miałam okazję dzielić się swoimi przeżyciami z pracy wśród trędowatych z Twoją grupą modlitewną w Orlinkach. Od pierwszej czhili byłeś jak Brat, jak i cała Twoja rodzina - bliscy sercu ludzie. Wierzę, że ofiara Twojego życia była Jezusowi potrzebna i że będzie owocna. Panie, pociesz i wspomóz Jego Mame i bliskich
~Helena Pyz (01.08.2007, 11.50)

Ja księdza Janusza pamiętam z Oliwy . Dzięki niemu mogłem służyć przy ołatrzu jak przyjężdzałem do Oliwy.Ks. Janusz przebywał niedaleko mnie bo na terenie Świbna , bo w Orlinkach.Cieszyłem sie że ks.Janusz jest tak blisko.Jak zobaczyłem nekrolog na stronie dzień po śmierci ks.Janusza nie mogłem uwierzyć że choroba tak może wyniszczyć człowieka , a były nadzieje że wyzdrowieje bo jeździł na różne badania, ta informacja wywołała we mnie że ks.Janusza nie ma pośród żyjących smutek,żal,ból i zadume.Dziekuję Ks.Januszu że mogłem ciebie poznać w parafii Św. Stanisława kostki w której parafii byłeś oddanym duszasterzem Liturgicznej Służby Ołtarza.Nie zapomne o tobie w moich modlitwach.Ks.Januszu proszę Boga by doprowadził ciebie do swojej społeczności w niebie byś ogładał nas posród jego zastępów świetych.
~Piotrek (29.07.2007, 23.23)

Przyjeżdżam do Sopotu tylko jako turystka. Odwiedzam wówczas zawsze właśnie ten kościół. Pamiętam dobrze księdza Janusza. Utkwiły mi w pamięci Jego piękne kazania, pogodna uśmiechnięta twarz... Wiadomość o tej śmierci, tak dla mnie zaskakująca, wywołała prawdziwy smutek, żal i zadumę. Księże Januszu spoczywaj w pokoju wiecznym.
~Anna (29.07.2007, 13.39)

Kochany Księże Januszku! Ty pokazałeś mi, że Bóg wyznaczył dla nas drogowskazy a naszym zadaniem jest tylko je odczytać... Dziękuję Ci za to, że nauczyłeś mnie szukać tych drogowskazów. Dziękuję, za to, że byłeś , a właściwie nadal jesteś moim przyjacielem.... Do ostatniej chwili myślałeś o wszystkich, nigdy o sobie..... Będziesz żył zawsze w mojej pamięci i nikt Cię nie zastąpi. Będę pamiętać o Tobie w modlitwach i Ty także o pamiętaj o mnie i mojej mamie.....
~ela z mamusią (24.07.2007, 22.15)

Nasz Księże Jasiu! wszystko, czego nie udało nam sie zrobić wspólnie tu na ziemi dopełni sie tam w niebie. Modlimy się za Ciebie i prosimy wspieraj Majkę i Blankę - tak bardzo chciały Cię jeszcze spotkać.
~Ewa i Maciej (24.07.2007, 0.09)

WITH COMPASSION AND SENSITIVITY MAY OUR PRAYERS LEAD US TO A JOURNEY OF GRIEF AND HEALING. I THOUGHT OF WALKING WITH YOU AT THE FUNERAL, AND I STAYED WITH YOU AT THE GRAVE AND I WEPT, ONLY GREAT WHEN NOTICING THAT JESUS WAS THERE WITH US ALL HELPING US TO KEEP OUR FAITH IN HIM .
~Philip Agius, Malta (23.07.2007, 23.56)

Kochany księże Januszu . Kiedy odszedłeś do Pana poczułam pustkę i smutek... nie mogłam uwierzyć... Ale teraz wiem że jest księdzu lepiej z Panem Bogiem i że ksiądz się już tak nie męczy jak na ziemi. Kiedy rok temu rozmawiałam z księdzem był ksiądz uśmiechnięty , pogodny , radosny . Ale to była wola Pana Boga , każdy kiedyś odejdzie prędzej czy później więc będę dążyła do tego żeby się spotkać z księdzem w niebie :) .
~Natalka (23.07.2007, 21.07)

Kochany Księże Jasiu! Dziekuję Bogu za to, że przez Ciebie ( 14 lat temu) pokazał mi jak prawdziwie żyć Bogiem. Jak radowac się kazdą chwilą. Odpoczywaj w pokoju. Wierzę, że patrzysz na nas z góry i usmiechasz się łagodnie.
~j.m. (23.07.2007, 15.55)

Księże Januszu kłuciłem się z księdzem i w większości się z księdzem przekomarzałem, chciałem księdza przeprosić jak ksiądz był pośród Nas. Teraz żałuję że z księdzem nie miałem zbytnio dobrych relacji i niezdąrzyłem księdza przeprosić za swoje zachowanie i wszystko co złe księdza spotkało z mojej strony =:o( Teraz proszę wszechmogącego Boga o przebaczenie, aby Bóg przez księdza przebaczył mi to co wobec ksiedza złego uczyniłem. Księże Januszu proszę o przebaczenie i odpuszczenie mi tegoż zachowania, wybacz że nie usłyszałeś ode mnie słowa ''przepraszam.'' Mam nadzieję że teraz w domu Ojca stawiasz sie za mną. Księże zawsze będziesz w mej pamieci i do zobaczenia! Śpij w spokoju i po błogosław wszystkim którym po Tobie płaczą. Amen.
~darek (23.07.2007, 2.49)

"W każdym położeniu dziękujcie,taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was".1Tes.5,18 / Dziękuję Bogu,że przed laty postawił mi Ciebie -Jasiu-na drodze mojego życia! I za to,że stałeś się narzędziem w ręku Najwyższego.Dziękuję, ze mogłam uczyć się od Ciebie modlitwy,zawierzenia Bogu,że mogłam przy Tobie wzrastać i dojrzewać do swojego powołania.Dziękuję,że byłeś otwarty na Boże wezwania i płonąłeś gorliwością o "Dom Boży ".Dziękuję za Twoje umiłowanie Kościoła i świadome cierpienie za Kościół.Już teraz jestem pewna, że przyniesie ono owoc obfity. Proszę,Janusz,módl się za mnie i moją mamę , potrzebujemy Twojego wstawiennictwa.
~A.B. (21.07.2007, 14.10)

Księże Januszu dziekuję że zdążyłeś przygotować mnie do I komuni świętej. Jak mówi mój tata dobrzy ludzie odchodzą wcześnie. Mam nadzieje że jest ci dobrze w niebie, choć na pewno bedzie mi brakowało twoich przemyślanych kazań często humorystycznych, Dążę do tego by cie spotkać w niebie księdzu Januszu.
~Szymon (21.07.2007, 12.52)

Księże Januszu dziękuję Bogu,że było mi dane spotkać Ciebie w najtrudniejszym momencie Twojego życia, gdy rozpoczęła się Twoja droga na Kalwarię.Dziękuję Ci za Twoje świadectwo wiary i miłości do Chrystusa.Obecnie możemy tylko za siebie się modlić.Dziękuję Ci za Twoją modlitwę,gdy byłeś jeszcze wśród nas.Twoja modlitwa za mnie teraz jest wielkim skarbem.Do zobaczenia w niebie.
~Danusia. (20.07.2007, 20.21)

Księże Januszu... ... gdy w poniedziałek przed Twoim odejściem rozmawialiśmy, mówiłeś mi, że Pan przygotował wiele niespodzianek... Ty teraz już je znasz... ... gdy spytałam się Ciebie czego byś pragnął, powiedziałeś, że biletu w jedną stronę... otrzymałeś ten bilet... ... gdy mówiłeś o swoim cierpieniu, powiedziałeś, że jedynie dlatego je przyjmujesz, bo przez nie możesz wyprosić wiele łask... ... ... wierzę, że teraz jesteś w Miłości Oblubieńca, któremu oddałeś swoje życie... wierzę, że to dopiero początek Twojego nowego przekazywania nam Jego Miłości... że w chwili Twojego zjednoczenia z Nim, w nowy, niepojęty dla nas sposób, możesz świadczyć o Jego szalonej Miłości do każdego z nas, której teraz tak namacalnie doświadczasz... ... jeśli chcesz, mogę być Twoimi nogami na ziemi... tylko powiedz mi czasem, do kogo mam iść, by mówić o Miłości Pana... podpowiedz mi czasem, czego pragnie Pan... ... wierzę, że to co zacząłeś za ziemi... to dopiero początek... Dobrze, że jesteś :)
~Aneta (19.07.2007, 22.54)

Jasiu, napisałaś mi kiedyś: ”Cieszę się, że możemy doświadczać, iż sprawy, relacje ważne długo się budują... rosną jak dąb, ale potem trwają.”. Wierzę, że nasza przyjaźń będzie trwała nadal...
~G. (19.07.2007, 18.54)

Drogi Księże Januszu. Drogi Jasiu. Dziękuję Ci za wszystko: za Twoje świadectwo dawane całym Twym życiem, za to, że byłeś wśród nas, za Twoje Kapłaństwo. Dziękuję Ci, za to, że całym swym życiem pokazywałeś jak kochać Boga. Poprzez stosunek do drugiego człowieka dawałeś nam przykład, za Twoją dobroć i miłość do wszystkich ludzi, którą było widać w Twoich oczach i czynach. Cieszę się, że mogłam poznać tak wspaniałego człowieka jakim byłeś i swego czasu dość często mogliśmy przebywać na wspólnych spotkaniach w oazie chylońskiej, na rekolekcjach w Mirachowie, gdzie po prostu było wspaniale. Tam bardzo wiele się nauczyłam. Dziękuję Ci za wszystko. Wstawiaj się za nami u Boga i uśmiechnij się czasami do nas. Będziemy zawsze o Tobie pamiętać w swoich modlitwach i na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci. Opiekuj się moimi dziećmi tam u Pana.
~Ola S. z rodziną (18.07.2007, 22.21)

Dziękuj za Twoje wspaniałe świadectwo-już jako chłopiec,byłeś poprostu "inny"-na zawsze pozostaniesz w moim sercu-dziękuję Bogu i rodzinie Janusza-proszę wstawiaj się za nami-abyśmy wytrwali w swoim powołaniu ,za naszą rodziną-Alicja D. z Chyl.
~Alicja D. (18.07.2007, 21.31)

Pamiętając o Twojej posłudze, darze pokory, zachęty podczas rekolekcji w Orlinkach 9 lat temu-wspominam wspaniały czas na modlitwie, dzieleniu i wielbieniu Pana. Sługo Dobry i Wierny...
~Asia P. wspólnota "hallelujah" Wrocław (18.07.2007, 16.50)

DROGI KSIĘŻE JANUSZU. Dziekuje za dar od Boga, ze moglam Cie poznac , za pouczajace homilie szczególnie podczas mszy swietych niedzielnych dla dzieci. Będzie ich mi brakowalo, dziekuję za cieple slowa podczas kolęd w moim domu, za podtrzymywanie mnie na duchu w trudnym moim zyciu. Spoczywaj w pokoju.
~osamotniona parafianka (18.07.2007, 10.25)

Kochany Księże Januszu, pomimo, że odczuwam pustkę z powodu Twego odejścia, cieszę się, bo wiem, że jesteś szczęśliwy! Przebywasz w Domu Ojca - miejscu, do którego przez całe życie zmierzałeś. Dziękuję Ci za Twoje autentyczne świadectwo wiary i miłości - to ono w trudnych chwilach jest dla mnie źródłem nadziei. Ufam, że wstawiasz się za nami u Tronu Baranka - obiecałeś przecież, że nigdy o nas nie zapomnisz. Dziękuję Ci za Twoje życie i kapłaństwo. Przede wszystkim jednak chcę podziękować Tobie, Boże, za Twojego Wybrańca. Panie, bądź błogosławiony w ŚWIĘTOŚĆI Twojego Kapłana!
~Ania Dowgiałło (18.07.2007, 10.04)

Drogi Księże Januszu, choć nie było mi dane poznać Cie przed chorobą, dziękuję, że mogłam spotkać Cię w listopadzie 2006 roku. Dziękuję za tę chwilę, za Sakrament Pojednania, którym służyłeś pomimo utraty sił. Spoczywaj w pokoju w Boskich objęciach...
~Marta (18.07.2007, 8.12)

Księże Januszu, tak trudno sobie wyobrazić ,że już nigdy nie usłyszymy Twojego ciepłego głosu, nie zobaczymy łagodnego uśmiechu i już nigdy nie usłyszymy Twoich homilii, których słuchało się się z taką uwagą i przyjemnością. Każda z nich kazała nam na chwilę przystanąć , skupić się , pomyśleć, każda z nich miała swoją głęboką myśl . Tyle darów otrzymałeś od Boga.Gdy kilka lat temu przystępowałam do Komunii św. , dzień przed operacją , zatrzymałeś się przede mną i tak głęboko i ciepło spojrzałeś na ,mnie swoim Chrystusowym Spojrzeniem.. Jeszcze raz zdarzyło mi się tego doświadczyć rok temu na mszy pogrzebowej mojej mamy. Czułam jak Twoje spojrzenie, Twoje osobiście do mnie skierowane słowa sprowadzają na mnie spokój i poczucie bezmiaru otaczającej mnie dobroci. Twoje Chrystusowe Oczy, które potrafią przejrzeć człowieka na wylot, czy inni też tego doświadczyli ?................... Bardzo tęsknimy
~iwona z rodziną (17.07.2007, 23.10)

Umiłowani w Panu drogi ks.Januszu pamiętam jedną z wielu dyskusje na temat naszej Sopockiej młodzieży .Ja zapytałam ''jaką drogą do prowadzić moje dorastające dzieci z powrotem do Pana Boga,bo w drodze dojrzewania się gdzieś pogubiły i napytanie ''na którą idziemy dziś do kościoła''odpowiadają mi że ''nie czują takiej potrzeby i nie pójdą '' Dałeś mi krótką ,ale zarazem jaką treściwą odpowiedz. Siostro widzisz w mieście a zwłaszcza w Sopocie jest za dużo pokus ,na wsiach dzieci mają więcej obowiązków a w niedziele całymi rodzinami chodzą do kościoła bo wiedzą że ten dzień jest dla Boga,wolny od pracy.A w mieście mama z tatą zapracowani nawet w niedziele żeby tylko dziecko wszystko miało. A zatem módl się siostro,módl i zawierzaj swe dzieci Panu Bogu i Maryi. Z całego serca dziękuję i niech tam w Niebie Aniołowie dbają o Twoje zdrowie.Zawsze będę pamiętać Ciebie takim uśmiechniętym i pełnym Wiary,w Boga i Jego prowadzenie.śpi w spokoju z Panem Bogem
~Poruszona odejściem tak młodeo kapłana parafianka św.JERZEGO (17.07.2007, 21.15)

Księże Januszu spoczywaj w pokoju. zawsze pozostaniesz w naszych sercach i wspomnieniach!!!! [*][*][*]
~Maciek z rodzicami i bracmi (17.07.2007, 20.12)

Drogi bracie. Dziękuję za twoje świadectwo wiary. Dziękuję za to, że byłeś dla mnie wsparciem, szczególnie przez 4 laty wspólnej posługi w parafii św. Jerzego w Sopocie. Uczyłem się od Ciebie ufności, wytrwałości, życia w prawdzie i pokoju ze wszystkimi. Byłeś dla mnie świadectwem wierności raz obranej drodze. Nie zniechęcałeś się trudnościami. Nawet w czasie choroby kontynuowałeś pracę nad Tomem Studiów Gdańskich p.t. „Nowa Ewangelizacja, hobby zapaleńców czy obowiązek kościoła?”, kontynuowałeś spisywanie biografii drogiego nam długoletniego proboszcza ks. kanonika Pawła Matulewicza, niestety nie udało ci się jej dokończyć. Przede wszystkim byłeś wierny miłości do Chrystusa. Ogołacany powoli ze zdrowia i sił upodabniałeś się do Chrystusa. Kiedy byłem Cię odwiedzić dwa dni przed śmiercią, zobaczyłem w Tobie cierpiącego Chrystusa – Kapłana. Jestem przekonany, że zjednoczyłeś się z Nim. Dziękuję za Ciebie… za Twoje kapłaństwo.
~ks. Rafał (17.07.2007, 14.58)

Kiedy w 2005 roku dzieliliśmy się opłatkiem podczas nauczycielskiej wigilii, życzyłam ks. Januszowi wzrastania w Świętości. Powiedziałam wówczas: "Życzę Księdzu, aby był Ksiądz Święty! Aby był Ksiądz Świętym Kapłanem!". Nie wiedziałam , że Dobry Pan Bóg wybierze dla Ciebie, drogi ks. Januszu, taką oto DROGĘ! Gdy po roku ponownie składaliśmy sobie życzenia świąteczne, próbowałam przeprosić Cię za to, że jesteś chory. Ale Ty śmiejąc się odpowiedziałeś: "Nie ma za co. Bóg wie, co robi!". Drogi Przyjacielu, dziękuję Ci za to, że dane mi było spotkać Cię , pracować z Tobą i rozmawiać. Dziękuję Ci za wsparcie! Proszę opiekuj się nadal naszą młodzieżą i czuwaj nad nimi, jest przecież jeszcze tyle do zrobienia. Wiem, że o nas nie zapomnisz! Zawsze będziesz w naszych sercach i modlitwach!!! [*][*][*]
~Renata Glonka (17.07.2007, 12.35)

..."a miłość trwa nad nami"...i chociaż patrząc na dedykację, jaką wpisałeś mi w tym malutkim tomiku wierszy ciągle jeszcze płacze..to wiem, że trwasz..że nad nami trwa teraz Twoja niesamowita miłość do ludzi, do prawdy..miłość, z którą tyle razy pokazywałeś mi drogę i prowadziłeś za rękę..miłość, za którą teraz cieszysz się już swoją nagrodą w niebie...wstawiaj się za nami Jasiu
~a. (17.07.2007, 12.22)

Ludzie, którzy swoim życiem i postępowaniem a także dobrocią serca i wyrozumiałością dla ludzkich słabości wpisali się w pamięć tak mocno jak nasz ukochany ks. Janusz na zawsze pozostają wśród nas. Obyśmy wszyscy potrafili żyć tak, żeby patrząc na nas z domu Pana Naszego był z nas dumny.
~Iza (17.07.2007, 11.05)

PRZYPOMNIAŁEŚ MI O MODLITWACH KTÓRE ULECIAŁY Z MOJEJ PAMIĘCI BÓG ZAPLAĆ NIECH ANIOŁOWIE ZAWIODĄ CIE DO RAJU
~KRYSTYNA DZIEDZIC (17.07.2007, 8.37)

Jasiu! Wierzę, że teraz jeszcze pełniej i głębiej jesteś z nami wszystkimi. Proszę Cię o wstawiennictwo w sprawie wchodzenia we wszystkie nasze powołania. Składam kondolencje Najbliższym
~Małgosia (17.07.2007, 7.39)

Drogi ks.Januszu zawsze będziesz w naszych sercach. Szczególnie nie za pomne ostatniej rozmowy przy choince jak byleś z kolędą . ''Eucharystia jest upamiętnieniem całej Tajemnicy Paschalnej; męki ,śmierci,zstąpienia do piekieł, zmartwychwstania i wniebowstąpienia.
~Dorota z rodzina.16.07.2oo7 (16.07.2007, 23.06)

Kochany Kapłanie po raz ostatni miałam okazję Cię widzieć i z Tobą rozmawiać prawie rok temu przed Mszą dziękczynną za twoją posługę w naszej parafii - wszyscy dookoła mówili jak bardzo choroba już wycisnęła na Tobie swoje piętno a ja podczas rozmowy widziałam tylko twój uśmiech, który sprawił, że aż moje serce się śmiało... już wtedy stałeś się dla mnie ogromnym świadectwem... i podczas tej samej rozmowy powiedziałam, że chciałam się pożegnać - oczywiście mając na myśli twoje odejście z parafii - i wtedy twój uśmiech zrobił się jeszcze większy, oczy zabłysnęły i usłyszałam: "Pożegnanie, jakie pożegnanie? Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie : )" Miałeś rację, bo choć nie ma Cię już fizycznie z nami to pozostaniesz na zawsze w wielu sercach, pozostaniesz w moim sercu... Dziękuję Bogu za dar twojego życia, twojego kapłaństwa, i za to że mogłam Cię poznać... Spoczywaj w pokoju i uśmiechnij się czasem do nas... [*]
~Kasia (16.07.2007, 22.37)

Jestem dumna i szczęśliwa ,że mogłam być tak blisko u boku świętego kapłana i Jego rodziny, w której czułam się zawsze jak członek tej rodziny. Jasiu to dla mnie wielki zaszczyt, że znam tak prawego człowieka-kapłana Janusza Witkowskiego, który potrafi pociągać ludzi do Boga a nie zniechęcać ich swoim zachowaniem czy próżnościa.Ufam, że Twoja ofiara z życia da do myślenia innym kapłanom i świeckim a Ty sam wstawiaj się za nami i kontynuuj Swoje dzieło u boku Ojca w niebie abyśmy w żadnej próbie wiary nie zdradzili Chrystusa. Z ogromnym szacunkiem dla Twojej Osoby i Twojego cierpienia dołaczam do grona modlących się za Ciebie i do CIEBIE
~Mariola G. z rodziną (16.07.2007, 22.35)

DZIEKUJEMY BOGU ŻE BYŁEŚ Z NAMI I
~EWA Z RODZINĄ (16.07.2007, 22.04)

Śpij spokojnie księże Januszu - choć odszedłeś, Twoje ciepło i wiara pozostały... w nas...
~Ania (16.07.2007, 21.29)

Moi drodzy - a może by dom rekolekcyjny w Orlinkach nazwać imieniem Ks. Janusza - tak wiele serca włożył w "dzieła" tego miejsca - niech to dzieło ciągle nma Go przypomina.
~Arek (16.07.2007, 21.27)

Byłeś jedynym księdzem który podtrzymywał moją wiarę ... nie rozumiem tego co się stało ... chciałabym zrozumieć ... teraz wszystko w rękach Boga ... zawsze uśmiechnięty, zawsze pogodny i otwarty ... teraz wiem na pewno że jest Księdzu lepiej i lżej u Boga,w Króleswie Niebieskim ... nie cierpisz ... Będę pamietać w modlitwie ... ZAWSZE
~Weronika (16.07.2007, 20.34)

Drogi Księże Januszu. Dziękujemy Ci za to , że pokazałeś nam co to znaczy być człowiekiem pokornym.
~Maryla z rodziną (16.07.2007, 20.29)

Drogi Księże Januszu., dziś pożegnaliśmy Cię szczerą modlitwą i wiarą w to, że wolny od cierpień i bólu, spacerujesz po niebiańskich ogrodach. Przed sześciu laty , udzielałeś sakramentu chrztu naszej Majeczce. Na zawsze w nasze serca zapadła Twoja cicha modlitwa, gdy na początku uroczystości ująłeś jej główkę w swoje dłonie i niezwykle skupiony trwałeś w jedności z Bogiem. To poruszyło nas wszystkich, pogłębiło przeżycia i zostawiło piękny ślad. Dobry, Wyciszony i Kochany Kapłanie - widocznie Bóg potrzebuje w Niebie Aniołów i dlatego wezwał Cię do siebie. Ciesząc się bliskością Pana, uśmiechaj się do nas i upraszaj nam łaski Miłosierdzia. My zaś modlimy się o spokój Twej duszy.
~Rodzina Modelskich (16.07.2007, 19.40)

"śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."
~Kasia z Rodziną (16.07.2007, 19.18)

Drogi Księże Januszu, przez te lata w naszej parafii dałeś się poznać jako mądry i kochany Kapłan, pozostaniesz w naszych modlitwach i w sercach na zawsze.Trudno zrozumieć dlaczego tak szybko Bóg Ciebie powołał ....... Boże, choć Cię nie pojmuję, Jednak nad wszystko miłuję.
~Mariola K. z rodziną (16.07.2007, 19.06)

Ksiądz Janusz był dla nas wzorem Kapłana i Człowieka: w czasie wizyt duszpasterskich w okresie Świat dał się poznać jako osoba wrażliwa zarówno na potrzeby duchowe, jak i materialne człowieka. To dzięki Niemu, jego wrażliwośći, przysposobiona do naszej rodziny podopieczna domu dziecka przyjęła Sakrament Bierzmowania. Nie przyjmując od nas ofiary, mówił: "pozwólcie i mi zrobić coś dobrego". Jego słowo skierowane do nas, wiernych było głębokie i promieniujące prostą wiary i skromnością. Będzie nam brakowało Jego dobroci, uczynnośći, skromności i wrażliwości, ale Jego świadectwo będzie z nami na zawsze.
~Joanna (16.07.2007, 18.32)

Kochany Ksieze Januszu, chociaż odszedłeś od nas do Pana na zawsze pozostaniesz w naszej pamięci jako Kapłan niosący radość, pokój i miłość Chrysusa... Twoje homilie zawsze podtrzymywały mnie na duchu i zmuszały do pozytywnej refleksji nad wiarą, która potrafi przenosić góry, jeżeli człowiek tylko tego pragnie... Nie zapomnę Twoich kazań, w których zawsze zwracałeś się do nas tak osobowo jak do przyjaciół... Na zawsze zapamiętam Cię jako Kapłana pełnego szczerości i kontemplacji a także dobroci, którą okazywałeś każdemu człowiekowi. Najbardziej umiłowałeś dzieci, które poprzez przygotowanie do Komunii Swiętej uczyłeś przyjażni z Chrytusem Dobrym Pasterzem... Niech Miłosierny Bóg wynagrodzi Ci Twoją dobroć i oddanie naszej parafii... My zapewniamy Cię o stałej pamięci i modlitwie. Wstawiaj się za nami u miłosiernego Pana.
~Anna Grześkiewicz z rodziną (16.07.2007, 18.26)

Kochany Księże Januszu, dziękuję Bogu, że mogłam spotkać Cię i doświadczyć Twojego mądrego kapłaństwa. Dopiero od 3 lat zaczęłam - dzięki Twoim wizytom kolędowym -chodzić do naszej parafi, choć mieszkam w niej od 2000 roku. Ujmowałeś swoją skromnością, prostotą, a jednocześnie delikatnością zainteresowania drugim człowiekiem - to otwierało i budziło zaufanie. Tyle mądrych Twoich homilii - szczególnie w ostatnim roku... Dobrze, że byłeś! Pokazałeś, że warto dawać innym to co najlepsze, bo to nigdy nie umrze w ludzkich sercach - Ty rozdawałeś swoja najlepszą cząstkę chojną ręką! Bogu niech będą dzięki za świadectwo Twojego pięknego, bożego życia.
~Ewa (16.07.2007, 17.25)

Drogi Księże Januszu.Wiem, że teraz jest Ci lepiej tam na górze u boku Pana.Tu na ziemi męczyłeś się z tą okropną chorobą.Ale byłeś pełen entuzjazmu.Pomimo tej choroby.Cały czas pytaliśmy się naszej wychowawczyni jak zdrowie u Księdza.Raz było dobrze, a raz źle.Ostatnio,jakieś miesiąc temu robiłam dla Księdza kartkę z życzeniami,cytatami i podpisami mojej byłej klasy 3a.Pamięta Ksiądz nas?Tak,Tak byliśmy czasem niegrzeczni, ale Twoje lekcje proszę Księdza były ciekawe i pełne optymizmu.Ty, Drogi Księże Januszu zawsze miałeś pomysł, żeby te lekcje religii były inne niż poprzednie.Nikt Ciebie nie zastąpi.Ty dawałeś nam świadectwo wiary.Byłeś Księże dobrym Apostołem Kościoła.Nigdy Cię nie zapomnę. Spoczywaj w pokoju wiecznym [*]
~Magda L z ~3a~ (16.07.2007, 15.48)

Drogi Księże, pozostaiwasz smutek i tęsknotę w sercach tu na ziemi, ale w Niebie słychać fanfary. Odpoczywaj w Domu Ojca. Bóg Ci zapłać za Twoją świętą ofiarę. Wstawiaj się za swymi owieczkami u Najwyższego Pasterza!
~ewa (16.07.2007, 14.20)

Znaliśmy się długo. Z jednego podwórka, jednej parafii, z tej samej wspólnoty, seminarium... Gdy sprawowałem Mszę św. Prymicyjną stałeś u mego boku. Do dzisiaj pamiętam Twoje słowa, gdy po święceniach kapłańskich powiedziałem jak dzieciak: nie czuję tego, a Ty na to: " tego się nie czuje, to się ma!" Gdy wyjeżdżałem na misje też byłeś ze mną. A ostatnio kontakt sms- owy; pełen troski i dobroci, pomimo tak ciężkiej Twojej choroby. Gdy bywałem u Ciebie w szpitalu w lutym podczas urlopu,myślałem, że będzie dobrze... A tymczasem Bóg chciał inaczej - może lepiej. Dzięki Tobie za wszystko! Celebruj dalej liturgię jako kapłan- bliżej Boga i Jego tajemnic. Spoczywaj w pokoju w objęciach Tego, Którego głosiłeś ludziom słowem i życiem.
~cz. (16.07.2007, 14.11)

Kochany Księże Januszu z wielkim bólem i smutkiem żegnamy dziś Ciebie. Chciałabym bardzo podziękować Ci za radość jaką wprowadzałeś do naszego domu przychodząc z Komunią Swiętą do mojej mamy, za modlitwy i rzyczliwość. Zostaniesz w naszych sercach na zawsze.Módl się za nami
~Ela z mamą (16.07.2007, 13.47)

Drogi Kolego ! Czasem trudno jest nam zrozumiec wolę Boga, a zwłaszcza wtedy, gdy zabiera z tego świata dobrego człowieka i to szybciej niż można by się spodziewac. Wierzę, że teraz będziesz spoglądał na nas z okna domu Ojca...
~Wojtek (16.07.2007, 5.50)

"Jeśli przez jednego człowieka na świecie było nieco więcej miłości i dobroci, światła i prawdy - wtedy jego życie miało sens. Alfred Delp" Twoje życie takie było, szkoda, że tak krótkie...
~rodzina Kollek (15.07.2007, 23.17)

Drogi Księże Januszu, jestem szczęśliwa, że miałam okazję spotkać Cię na drodze mojego życia. Pamiętam, jak prowadziłeś przygotowania do Sakramentu I Komunii Św. mojego syna.Ile w tym było pasji i wiary, którą potrafiłeś w nas wszystkich tchnąć w chwilach zwątpienia. Byłeś wtedy prawdziwym pasterzem owieczek, które ufnie podążały za Tobą jak za Ojcem. Tak po ludzku nie mogę uwierzyć, że już Cię nie ma między nami. Mojej Rodzinie będzie Ciebie bardzo brakować. Świeć Panie nad Twoją duszą.
~Anna z Rodziną (15.07.2007, 23.15)

Kochany Księże Januszu.Dziękuje ci za twoje wspaniałe i radosne odprawianie mszy ŚW ,będzie nam Ciebie brakawało . Twój Wierny Parafianin M.Horski z rodziną z Sopotu.
~Mirosław (15.07.2007, 22.49)

uczył mnie religii w gimnazjum.Pamiętam jak na kolędzie chwalił mnie przed rodzicami,że jestem jedną z nielicznych osób,które udzielają się na lekcjach.Z twarzy nie schodził mu uśmiech,chyba nigdy nie widziałam u niego złego humoru czy złości.. Adam ma racje można z nim było podyskutować na każdy temat.Nie zawsze było łatwo,bo prawde mówiąc byliśmy trudną klasą i potrafiliśmy dać popalić.Ale on zawsze podchodził do nas z nadzwyczajnym spokojem zrozumieniem.Często przyglądałam mu sie ze zdumieniem jak można być tak spokojnym... a teraz On będzie przyglądał się nam z nieba ze zdumieniem i spokojem gąszczącym w Jego oczach...
~Dominika (15.07.2007, 22.44)

Za wiele to nie mogę powiedzieć o tym człowieku, gdyż był tylko moim nauczycielem od religii, ale wiem za to, że żałuję za swoje zachowanie na Jego lekcjach. Jeszcze pamiętam Jego wyraz twarzy, jak zwracał mi uwagę, bo rozmawiałam z chłopakami... Brrr... teraz tego żałuję, ale człowiek zawsze jest mądry po czasie. Życzę Mu wiecznej radości :)
~Beata (15.07.2007, 22.39)

DZIĘKUJE PANU BOGU że na drodze mojego życia dał mi poznać człowieka O imieniu JANUSZ. To wspaniały spokojny o wielkim sercu człowiek kochający dzieci i drugiego człowieka.Nigdy nie przechodził obojętnie zawsze porozmawiał życząc wszystkiego co najlepsze .JEGO uśmiech zawsze życzliwy pomagał nawet wtedy kiedy on o tym nie wiedział. WZÓR DO NAŚLADOWANIA dla wszystkich. .BARDZO PROSZĘ ABY MODLITWA ZA .ŚP KS. JANUSZA NIEUSTANNIE OBCOWAŁA W NASZYCH SERCACH. GDY SPRAWOWAŁ LITURGIĘ MSZY ŚW TO ON MODLIŁ SIĘ ZA NAS . TERAZ MY DZIĘKUJĄC MU ZA WSZYSTKO MÓDLMY SIĘ ZA NIEGO. BOŻE PRZYJMNIJ SWOJEGO ODDANEGO SŁUGĘ DO SWOJEGO GRONA TYCH MALUCZKICH.
~ JACEK (15.07.2007, 22.32)

Ksiedza Janusza pamietam jako osobe niezwykle skromna i pokorna, byl wzorem do nasladowania. Byl osoba szczegolnie wrazliwa na ludzka krzywde, zawsze staral sie pomagac jak mogl. Na naszych wpotkaniach czesto opowiadal o ludzkich problemach i krzywdach, ktore na codzien je dotykaja...to pomoglo nam zrozumiec jak wazne jest to co dal nam Bog. Ksiadz Janusz nie tylko uczyl ludzi jak zyc, jak wlasciwie postepowac, ale robil to z wielka prztjemnoscia, bardzo lubil ludzi i zartowac z nimi. Jego niezwykle poczucie humoru szczegolnie w tych trudnych chwilach pomagalo mu przetrzymac bol przez, ktory tak bardzo cierpial. Ksiedza Janusza zapamietam jako osobe, ktora dala nam przykladl wlasciwego chrzescijanina i dobrego czlowieka.
~Lektor (15.07.2007, 22.15)

DzIękuję Bogu za łaskę spotkania ks.Janusza. Za Słowo Boże które mogłam usłyszeć z Jego ust i za błogosławieństwo którego udzielał mi kiedy był jeszcze zdrowy, a potem już w chorobie. Wdzięczna jestem że mogłam uczestniczyć w Letnij Szkole Św. Józefa, którą prowadził razem ze swoją Siostrą w Orlinkach. Choroba nie przeszkodziła Mu słuzyć człowiekowi i dawać ludziom to, co może SŁOWO, EUCHARYSTIE, BŁOGOSŁAWIEŃSTWO... Choć po ludzku wolałabym cieszyć się Jego obecnością na ziemi to wierzę głęboko, ze Jego wielkie cierpienie i śmierć niesie NOWE ŻYCIE, życie dla Niego i dla tych ktorzy zostali jeszcze tutaj... Ufam że mamy nowego Orędownika u Boga, mocno w to wierzę i już czuję... Dziękuję za Jego świadectwo podczas choroby -walki o zycie, ale również za świadectwo Tych którzy do końca przy Nim czuwali i trwali, po tym świadectwie zrozumialam co to znaczy KOCHAĆ NAPRAWDĘ...
~AB (15.07.2007, 21.26)

Żal serce ściska, że odszedł od nas wspaniały kapłan, szaleniec w sprawach Bożych, uroczy człowiek- ofiarny, ciepły, odważny.. Pozostaniesz na zawsze w naszych sercach jako autentyczny świadek Chrystusa, bo było w Tobie dziecięctwo Boże i ujmująca pokora, które nas budowały i radowały. Ty zawsze potrafiłeś ożywić naszą wiarę swym poczuciem humoru i właściwą Ci jasnością w sprawach Bozych, a także... codziennych naszych problemów. Żal serce ściska, dziekujemy Panu Bogu, że mogliśmy Cię spotkać i poznać, a wraz z Tobą piękną odsłonę chrześcijaństwa. Dziekujemy Ci za wszystko Drogi Januszu i prosimy o Twoją pamięć u Pana naszego w Niebie,
~Jola z rodziną (15.07.2007, 20.27)

Tak wiele mnie nauczyleś... tak wiele mi pokazaleś... gdzieś to wszystko zagubilam. Przepraszam! pomóż mi na nowo odnaleźć tę właściwą drogę
~Aga (15.07.2007, 20.22)

Ciężko teraz ubrać myśli w słowa. Byłeś wspaniałym człowiekiem, w sercu pozostaje ogromna pustka. Opiekowałeś się nami, niech teraz Bóg zaopiekuje się Tobą! [*]
~Izabela (15.07.2007, 19.39)

"Woda w czarze błyszczy, woda w morzu jest ciemna. Mała prawda wyraża się w jasnych słowach, wielka prawda wielką ciszą" / Tagore, Zbłąkane ptaki / Drogi Januszku dziękuję Ci za wszystko dobro w latach seminaryjnych i proszę pamietaj o mnie w Niebie - ks. Janusz - kolega kursowy
~Janusz (15.07.2007, 17.10)

Przez cały czas sprawowania przez Niego pracy duszpasterskiej w naszym kościele był moim spowiednikiem. Nigdy nie zdarzyło mi sie odejść od konfesjonału z poczuciem, że nie do końca rozwiano moje pytania, że nie końca mnie wysłuchano. Zawsze to spotkanie było rozmową dwojga ludzi: mnie, zwykłego grzesznika i kapłan, który chciał mu naprawdę pomóc, odszukać tą właściwą drogę. Mówił mądrze, oceniał mnie surowo, ale zawsze pozwalał mieć nadzieję: zastanów się, pomyśl, może spróbuj jeszcze raz. I tak ze spotkania na spotkanie świat wydawał się bardziej jasny, normalny, a wszystko, nawet to co było złe, można było próbować zmieniać. Dziękuję Ci Księże Januszu z całego serca za to wszystko,
~Juli (15.07.2007, 12.46)

Kochany księże Januszu,dziękuję Ci za Twoje piękne i radosne kapłaństwo.Byłeś wspaniałym kolegą i współpracownikiem na niwie Pańskiej.Nigdy nie zapomnę Twojej pogodnej twarzy,wspólnie spędzonych chwil,które mnie zawsze ubogacały.Byłeś jednym z najlepszych kapłanów,jakich spotkałem na drodze mego życia.Nawet w tak wielkim cierpieniu jakie Cie spotkało,potrafiłeś żartować.Nigdy nie narzekałeś na swój krzyż,dziwigałeś go z wielką pokorą,posłuszny woli Bożej-jak Nasz Pan!Dziękuję Bogu,że mogłem się z Tobą spotkać ,dwa dni przed Twoim odejściem do Domu Ojca i ucałować Twoją kapłańską dłoń.Nawet wtedy,gdy życie ledwo się w Tobie tliło,byłeś tak pogodny....Dałeś nam wszystkim wspaniałą lekcję cierpienia.Zawsze będę pamiętał Twoje słowa:"15 lat byłem księdzem teoretykiem,teraz zdaję egzamin z mojego kapłaństwa."Drogi Janku,zdałeś go na szóstkę z plusem! Wstawiaj się za kapłanami u Naszego Pana,abyśmy tak jak Ty,dobrze wypełnili swoją posługę duszpasterską.Wypraszaj potrzebne łaski dla naszej Parafii i Ojczyzny.Wierzę mocno że jesteś Tam szczęśliwy! Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie,a Światłość Wiekuista nichaj Mu świeci.Niech odpoczywa w Pokoju Wiecznym.Amen.
~ks.płk Roman Dziadosz-proboszcz (15.07.2007, 1.01)

Chylonia... Parafia świetego Mikołaja... Spotkania modlitewne... Rekolekcje oazowe... Ty też zajmujesz wazne miejsce w tej historii... Wszyscy wówczas z młodzieńczym entuzjazmem wzrastaliśmy w Panu. Tamte doświadczenia są dla mnie, szczególnie dzisiaj, bardzo cenne. Jasiu, będę o Tobie pamiętała w modlitwie...
~Danusia (14.07.2007, 22.45)

ks. Janusz uczył mnie religii w moim gimnazjum i w tej roli pamiętam go najlepiej. Pozwalał nam wyrażać własne poglądy, zawsze starał się ciekawie przeprowadzić katechezę. Nie była to tylko nudna lekcja, ale pozwalał na debatę na wiele różnych tematów często odbiegających od przedmiotu, którego nauczał. Był ciekawym życzliwym człowiekiem, z którym można było porozmawiać na wiele tematów. Pamiętam jego wizytę u mnie w domu po kolędzie. Była to jedna z milszych wizyt duszpasterskich w jakich miałem okazję uczestniczyć. Pamiętam jak po rozmowie cieszył się, że ktoś wreszcie wyszedł z "Martrixa", jak to wtedy określił i ma swoje zdanie i poglądy, a nie przyjmuje obrazu narzucanego przez świat. Pamiętam też, że rok temu prowadził mszę akurat tą mszę, która była w intencji mojego świętej pamięci dziadka. Nie sądziłem, że trochę ponad rok później i on dołączy do grona świętych. To bardzo wielka strata. Żałuję, że już z nim nie porozmawiam, bynajmniej na tym świecie...Dziękuję za wszystko
~Adam Przykucki (14.07.2007, 20.28)

Zapamiętam Go jako człowieka pełnego skromności i życzliwości. Gdyby zastosować nazewnictwo filmowe: aktor drugiego planu, zawsze gdzieś z boku, nigdy w pierwszym rzędzie, A jednak gdzie tylko pojawiał się, wnosił ze sobą aurę spokoju i bezpieczeństwa. Jego kazania pełne były mądrych przemyśleń, ale nie natrętne, po prostu przemawiały do nas. Lubił żartować i śmiać się, nawet z samego siebie, a to przecież najtrudniejsze. Pamiętam Jego dykteryjkę związaną z miejscem Jego urodzenia: Chełmnem, niedaleko Świecia nad Wisłą.. Kiedyś zapytał: skąd jest najpiękniejszy widok na świecie? Padały różne odpowiedzi. Pokręcił głową i odpowiedział: najpiękniejszy widok na Świecie jest z Chełmna. Pewno i teraz ogląda najpiękniejsze widoki z okien Pana, i to z pierwszego rzędu, Dziękuję Ci za wszystko i proszę, wstawiaj się w modlitwie za nami!
~Capricornus (14.07.2007, 16.11)

To jeden z tych księży, którzy swoim życiem pokazywali nam jak żyć i jak mądrze podążać do Pana. Zadna słowa nie oddadzą smutku jaki zagościł w moim sercu po Jego stracie. Do zobaczenia księże Januszu. Ja jestem jeszcze w drodze a Ty już tam.
~Mirosława (14.07.2007, 8.43)

W dniu Jego przejścia do Boga, kilka godzin wcześniej (ok. godz. 14.00) miałem łaskę być przy Jasiu w Hospicjum. Wraz z księżmi: Filipem i Jackiem odmówiliśmy brewiarzową godzinę w ciągu dnia. W pewnej chwili ks. Filip zapytał ks.Janusza: "Jasiu, czy to prawda, że Ty ofiarowałeś swoje życie w intencji naszej diecezji?" Na to ks. Janusz odpowiada: "mój Boże, mój Boże, a cóż ja więcej mogę zrobić". DZIĘKUJĘ CI JANUSZU ZA DAR TWOJEGO ŻYCIA OFIAROWANEGO NASZEMU GDAŃSKIEMU KOŚCIOŁOWI! Dziękuję Ci za dar radosnego i "normalnego" kapłaństwa, i za oddanie nowej ewangelizacji. Już wyobrażam sobie jak nie dajesz spokoju Panu Bogu: "Panie, tam w Gdańsku, jest wielu hobbystów. Ich hobby to ewangelizacja, byłem wśród nich, widziałem, wiem...Panie poślij mnie teraz, abym ich wspierał, >>by dzieło NOWEJ EWANGELIZACJI uczynić spełnionym obowiązkiem Kościoła<< ". Januszu - Bracie, wierzymy w to bardzo, że "z tej przedwczesnej śmierci, będzie rodzić się nowe życie różnych inicjatyw ewangelizacyjnych na rzecz naszej Archidiecezji. Zyskaliśmy wielkiego orędownika tej sprawy przed Panem''. Jasiu wstawiaj się za Nami!!!
~ks.piotr mazur (sne gdańsk) (13.07.2007, 22.15)

Smutno nam.... tak po ludzku trudne są takie rozstania ... ale nie smućmy się... On żyje ... tam w Domu Ojca, w Wiecznej Szczęśliwości .... kiedyś się przecież tam spotkamy .... teraz jest czas byśmy otarli łzy żałoby i wcielali w życie to o czym Ty nam mówiłeś , byśmy swoim życiem dawali świadectwo przynależności do Boga.... dziękujemy Ci księże Januszu za to jaki byłeś.... za świadectwo Twojego świętego kapłańskiego życia .... do zobaczenia ....
~Irek z rodziną (13.07.2007, 22.05)

Kiedy rok temu razem dopracowywaliśmy tę stronę przez myśl by mi nawet nie przeszło, że za rok nie będzie już Ciebie tu z nami. Ale teraz na pewno jesteś w Niebie, święty, razem z ks. Matulewiczem, którego losy z takim zacięciem śledziłeś, i razem spoglądacie na nas. Dziękuję Ci za wszystko.
~Mariusz (13.07.2007, 21.44)

O mojej chorobie nowotworowej wiedział tylko On. Przed pójściem na operację, z Jego rąk otrzymałam Sakrament Chorych. To On wysyłał mi sms-y do szpitala wspierające mnie na duchu. I teraz właśnie kiedy ja jestem zdrowa, On zachorował i nie ma już go pomiędzy nami. Taki żal... Bóg zapłać Księże za wszystko, będę zawsze z Tobą w modlitwie...
~EWA (13.07.2007, 21.08)

Jest mi bardzo przykro,że ksiądz który wprowadził mnie do Służby Ołtarza,przygotował do Pierwszej Komunii Świętej i życzył mi wytrwałości nie będzie mógł widzieć jak trwam w tym postanowieniu.Razem z rodzicami dziękujemy Ci ks.Januszu za Twoje oddanie, za serce okazane dzieciom. Spoczywaj w pokoju.
~Emil (13.07.2007, 20.58)

W Żarnowcu poznawałeś duchowość świętego Benedykta a on przygotował Tobie miejsce obok siebie-Jasiu dziękujemy Tobie za Twoje świadectwo zawierzenia, pokory i pogody ducha.Pozostaniesz w naszej pamięci.
~iwona (13.07.2007, 20.17)

Drogi ks. Januszu, do zobaczenia w domu Ojca... dzięki za twe serce i kapłańską posługę.
~Dariusz (13.07.2007, 19.53)

Ksiądz Janusz na zawsze pozostanie w pamięci naszej rodziny: wspaniały duszpasterz, wspaniały człowiek o wielkim sercu, a przy tym tak skromny. Świeć Panie nad Jego duszą.
~DN (13.07.2007, 15.37)





Rzymskokatolicka
Parafia Garnizonowa
św. Jerzego w Sopocie
ul. Tadeusza Kościuszki 1
81-704 Sopot
tel/fax: 058 551 05 48
email: sjerzys[małpa]diecezja.gda.pl
jerzysopot[małpa]tlen.pl

Kontakt - Kancelaria



stat.4u.pl HTML CSS JavaScript PHP Flash DOC PDF SmartMenus KYLOS 9 1 0 6 4 8 Statystyka odwiedzin

(C) Rzymskokatolicka Parafia Garnizonowa św. Jerzego, Sopot 2006-2018 :: DHTML menu by SmartMenus :: Hosting by Kylos Data Center
Strona istnieje od: 23.04.2006, 19.27 :: Ostatnia aktualizacja: 15.12.2018, 22.16 :: Online: 2 (max 104) :: Wygenerowano w: 0,005 sek.